|
|
Kontakt
MUR-BET Firma Drogowo-Budowlana
60-461 Poznań ul. Ajschylosa 23
Telefon komórkowy:
+48 602 238 095
Telefon:
+48 61 842 30 17
FAX:
+48 61 842 30 17
e-mail:
biuro@mur-bet.pl
|
Poniżej prezentujemy kilka artykułów prasowych opisujących naszą firmę i prace które wykonywaliśmy.
Zapraszamy do lektury.
 Przynajmniej raz w miesiącu w prasie ukazują się komunikaty informujące, iż w kranach może pojawić się przebarwiona woda. Za przyczynę kłopotów podaje się modernizację stacji uzdatniania wody w Mosinie. Słowo modernizacja, jak sprawdziliśmy, nie oddaje dobrze zakresu prac prowadzonych w stacji. Za dwa lata (tyle trwa cykl inwestycyjny), będzie to praktycznie nowy obiekt. Wprawdzie stacja, choć ma prawie trzydzieści lat, spełnia wszelkie normy, to jednak z roku na rok poprzeczka unijnych wymagań jest coraz wyższa.
- Przebarwiona woda może pojawić się w kranach - tłumaczy Jerzy Rykała, zastępca kierownika Wydziału Produkcji Wody "Aquanetu", gdy dokonujemy wymiany agregatów pompowych. Stare pompy sukcesywnie zastępowane są nowymi. Włączenie ich do systemu wymaga czasowego wyłączenia pewnego odcinka magistrali, wówczas zmienia się kierunek przepływu wody. To, co dotychczas spokojnie zalegało w rurach, czyli związki żelaza zostają uniesione i mogą przedostać sie do kranów. Na szczęście, jak twierdzą specjaliści z Laboratorium Wodociągowego, owe przebarwienia nie mają wpływu na jakość wody, jedyna dokuczliwość, to właśnie nietypowy kolor i pewne ryzyko zafarbowania pranych w takiej wodzie ubrań. Na wszelki wypadek, warto więc po lekturze takiego komunikatu zrobić zawczasu zapas wody.
Nowe pompy (na wymianę czekają jeszcze trzy nowe agregaty), to oczywiście nie wszystko, co do tej pory zrobiono. Zmodernizowano już jedną z dwóch hali filtrów, kończą się prace przy pompowni wody czystej i rozdzielni.
Modernizacja prowadzona jest w dwóch etapach. W przyszłym roku rozpocznie się budowa nowej napowietrzalni wody typu kaskadowego, w planach jest stacja dawkowania węgla pylistego, ozonownia oraz trzeci ciąg technologiczny filtrów.
Po zakończeniu drugiego etapu modernizacji, finansowanej z pieniędzy uzyskanych w ramach rekompensaty za zajęcie części ujęcia na Dębinie, obiekt należał będzie do najnowocześniejszych w Europie, zaś poprawa jakości wody będzie wyraźnie odczuwalna przez odbiorców. Metody uzdatniania kranówki poprzez filtry z węgla aktywnego, ozonowanie sprawią, iż zniknie posmak chloru. Nieomal do zera zredukowana będzie też obecność związków organicznych.
Andrzej Janas
+ Obejrzyj galerię z przeprowadzanych prac - TUTAJ
+ Obejrzyj referencje z przeprowadzanych prac - TUTAJ
Wszystkie mają kulki - Gazeta Wyborcza, 04.10.2002 r.
 Jeszcze 30 lat temu na ulicach Poznania świeciły latarnie gazowe. Teraz ich już nie ma, ale zostały hydranty, które stanowiły podstawę niektórych typów latarni. Takie hydranty konserwuje firma Stanisława Śledzińskiego.
Monika Lamięcka: Jak odróżnić hydrant, który jest częścią latarni gazowej, od zwykłego hydrantu?
STANISŁAW ŚLEDZIŃSKI: Kiedy likwidowano latarnie gazowe i usuwano słup, na którym był klosz latarni, musiano jakoś przykryć otwór pozostały po wyjęciu rury. Wtedy przygotowano takie pokrywy z kulką na czubku. Natomiast samodzielne hydranty miały inna pokrywę - ozdobną, wypukłą, z dwoma kołnierzami dookoła. Jeden z takich hydrantów stoi np. w siedzibie Poznańskich Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Przepadek.
Jak wygląda renowacja takich hydrantów?
- Przede wszystkim musieliśmy dorobić brakujące i zniszczone części. Właściwie nie było kompletnych urządzeń. Niektóre rzeczy, jak np. herb Poznania, kradziono, inne poginęły albo uległy zniszczeniu. Dopóki stały na miejscu, to jakoś się trzymały, ale po rozkręceniu niektóre części się rozpadały. Nic dziwnego - te urządzenia ustawiono na ulicach przynajmniej 80 lat temu! Przez te lata malowano je kilkanaście razy - my musieliśmy zdrapać te wszystkie warstwy farby. Nowe części trzeba było odlać z żeliwa. Zrobiliśmy też nowe herby Poznania - przedtem przy okazji malowania pokrywano je taką samą farbą, jak całe urządzenia. My zrobiliśmy nowe - kolorowe. Co prawda ładniejsze były z brązu, ale te ukradziono by od razu.
Czy wewnątrz hydrantu były jeszcze jakieś pozostałości po latarni?
- Tak, były rurki do gazu. Ale tak skorodowane, że nie dałoby się ich już wykorzystać.
Ile waży hydrant?
- To bardzo ciężkie urządzenie, waży 350 - 400 kg i to bez latarni!
Czym prócz wyglądu te hydranty różnią się od współczesnych?
- Żeby hydrant działał, musi płynąć woda. Te hydranty uruchamia się, odkręcając specjalnym kluczem zasuwę, która znajduje się pod ziemią obok hydrantu. We współczesnych modelach zasuwa jest na urządzeniu.
A pamięta Pan jeszcze gazowe latarnie?
- Oczywiście. Stały pod moim domem. Pamiętam, że co wieczór przyjeżdżał latarnik z drabinką i zapalał je. A kiedy odjeżdżał - my dla zabawy je gasiliśmy!
Rozmawiała Monika Lamięcka
+ Obejrzyj galerię z przeprowadzanych prac - TUTAJ
Lwie zdroje - Głos Wielkopolski, sierpień 1999 r.
 Zdroje uliczne sprowadzone do Poznania z Francji przez Wydział Sieci Wodociągów Przedsiębiorstwa Wody i Kanalizacji w Poznaniu montowane są właśnie na Starym Rynku. Hydranty z wodą pitną zainstalowane będą także w okolicach katedry, przed parkiem Wilsona oraz przy placu Mickiewicza.
Stolicę Wielkopolski w czasie letnich miesięcy odwiedza wielu turystów krajowych i zagranicznych. Zdroje uliczne umożliwią im umycie rąk, opłukanie owoców lub ugaszenie pragnienia. Woda z hydrantów będzie bowiem zdatna do picia.
Miejsca zamontowania hydrantów wybrano w porozumieniu z Wydziałem Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta.
- Jeżeli poznaniakom spodobają się zdroje, to w przyszłości, w porozumieniu z miastem będziemy mogli pomyśleć o zwiększeniu ich liczby - mówi Edward Grabiak, kierownik Wydziału Sieci Wodociągów PWiK.
W dwóch miejscach na Starym Rynku będzie można napić się wody z hydrantów ozdobionych herbem w kształcie lwich paszczy. Jeden taki zdrój kosztował 16 000 złotych. W innych częściach Poznania ustawione będą tańsze urządzenia, o wartości ponad 4 000 złotych każdy. (mada)
Nie przepadną przy Przepadku - Głos Wielkopolski 11.12.1996 r.
 "W Londynie zachowało się dwa tysiące(!) hydrantów z epoki fin de siecle`u. Ponoć wszystkie działają. Poznań to nie Londyn, ale może warto zadbać o te kilkanaście, które się jeszcze ostały jako świadkowie minionej epoki" - pisaliśmy 2 grudnia. Okazuje się, że zadbano - przynajmniej o...dwa. Skontaktował się z nami Stanisław Śledziński - szef firmy "Mur-Bet", która na zlecenie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, obchodzących w tym roku 130-lecie istnienia, odremontowała przy ulicy Przepadek hydrant z przełomu wieków a także takie urządzenie umieszczone w podstawie starej gazowej latarni. Renowacja, a w detalach nawet rekonstrukcja, wykonana została z dużym pietyzmem i dbałością o wierność pierwowzoru. To bardzo dobrze, że inicjatorzy - pracownicy Wydziału Sieci Wodnej i Pogotowia Technicznego poznańskich wodociągów pamiętają o "korzeniach" swej firmy, wejście do której tak właśnie przyozdobili. Nie zmienia to jednak faktu, że większość zabytkowych poznańskich hydrantów wymaga pilnego odnowienia, na co winny zwrócić uwagę, tak jak ostatnio na stylowe oświetlenie Starego Rynku, służby konserwatorskie. O dawną miejską infrastrukturę dba się bardzo w historycznych miastach na zachodzie Europy, a Poznań ma przecież europejskie ambicje. Warto o tym pamiętać przy okazji takich pozornych drobiazgów, których suma nieodmiennie tworzy klimat miasta. (spo)
|